poniedziałek, 30 marca 2015

Od Włada Walka

Nadszedł czas na walkę.
- zaczynajcie!- Krzyknął mój ojciec. Zaczęliśmy walczyć. Jakby nie było nie chciałem zabić wuja. Po chwili przygwoździłem go do ziemi.
- Leż!- warknąłem.
Ojciec wstał i ogłosił mnie zwycięzcom.
- Tak więc zostałem alphą I. Jednak znoszę to stanowisko tak samo jak Alphę II. Razem z bratem zostajemy alphami na równi.- Powiedział i odszedł. Pomogłem wstać wujowi i warknąłem mu w twarz:
- Teraz jesteśmy kwita za to co zrobiłeś mi przed laty!
- Co ja Ci takiego zrobiłem?
- Nie pamiętasz? Zabiłeś mojego najmłodszego brata, moją żonę i dzieci!- Krzyknąłem i uciekłem.
< Naro?>

Uwaga!

Wyniki są wcześniej niż powinny!  Wygrywa Wład. Oto zrzut ekranu komputera gracza:

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEivCgTPhSROm_uUK733RQoQOZ79TrjbMx7DzCDxevkh1fY1YC-2kRTJD9TlSQOH7rq_FbtVP6xsC8yFGImi3iBfeMMbz_N79VvY-MzWADLAoA6jae5u3DIkqWJ7nFP8lwaOGJzFBb8Lni0/s1600/Ko%25C5%2582o+fortuny.jpg
 https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEivCgTPhSROm_uUK733RQoQOZ79TrjbMx7DzCDxevkh1fY1YC-2kRTJD9TlSQOH7rq_FbtVP6xsC8yFGImi3iBfeMMbz_N79VvY-MzWADLAoA6jae5u3DIkqWJ7nFP8lwaOGJzFBb8Lni0/s1600/Ko%25C5%2582o+fortuny.jpg


Wład miał kolor żółty Naro zaś czerwony. 
No więc Wład napisz opowiadanie, Dżeki zostaje Alphą I Naro zaś Alphą II.  Zwykła wymiana miejsc a i od teraz obie alphy są tak samo ważne muszą ze sobą wszystko konsultować ale nie ma podziału na "Alpha Lepszy" i "Alpha Gorszy"

Od Dżekiego Cd Nuka

- Tak.- Uśmiechnąłem się do niej.
- To dla samców będą Carlisle,  Emmet, Jasper i Edward.
- Jasne.- Odparła.
- Wiesz że Cię kocham?
< Nuka?>

Od Nuki Cd Dżeki

- Powinniśmy wymyślić imiona. Myślę że będzie 4 chłopców i 3 dziewczynki.
- Może będzie tak: Esme, Rosalie i Alice dla dziewczynek? Jak myślisz?- zapytałam śmiejąc się.  On tylko mnie pocałował.
- Mam brać to za zgodę?
< Dżeki?>

Adopcja!

Uwaga! Uwaga!
Dokonano pierwszej adopcji. Został adoptowany pierwszy szczeniak- Dragon.
Szczęśliwym rodzicem a właściwie ojcem został.....Naro! 
Nie nie żartuję. Szczęśliwym rodzicem a właściwie ojcem został na serio..... Hannibal!
Więc powitajmy nowego członka. Oto Dragon!
 
Na jego miejsce do Adopcji trafia miesięczny  szczeniak Bucz rasy kangal. Oraz miesięczna suczka dobermana Dalia!

Od Sif CD Vala

- Jasne czemu nie?- zaśmiałam się.
- Może resztę weźmiemy dla mamy?- zaproponował Wład. Powiem szczerze kiedy chodzi o rodzinę jest bardzo troskliwy. Byłby z niego wspaniały ojciec.
- To chodźmy.- Powiedział Syriusz i wziął jedną z pozostałych saren. Nagle wypadł na nas jakiś pies. Dopiero po  chwili zorientowałam się że to wujek Naro.
- Dzieciaki zostawcie dla mnie te sarny zjem je sobie.
- Niedoczekanie twoje śpiochu. Idź sam złap sobie śniadanie a nie żerujesz na nas. - Warknął Wład.
- Naro złap sobie coś do jedzenia sam. To dla naszej matki należy jej się.
- O co wam chodzi?
- Nie wiesz? Żona twojego brata jest w ciąży. Znowu będziesz wujkiem. - warknął Wład i wyszczerzył groźnie kły.
- Idziemy.- Zakomenderował. 
<Ktoś chętny?> 

Os Valkiri Cd Cassie

- Słyszeliście że będziemy mieli rodzeństwo?- Zapytałam.
- Tak? Kiedy?- Zapytał Syri.
- Jutro się rodzą.- Dodała Sif.
- Rodzice mają  już imiona?
- Nie..... Chyba. Może im pomożemy wymyślać imiona?
< Sif?>

Od Cassie Cd Zeusa

Uśmiechnęłam się
- Cześć chłopcy. - Zaśmiałam się.
- Może coś zjecie?- zaproponował Wład. Czasem bywa miły.
- Jasne czemu nie?
<Ktoś z obecnych?>

Od Dżekiego Cd Nuka

Zatkało mnie.  
- Na...na prawdę?- zapytałem. Suczka potaknęła. 
 - To świetnie!- Krzyknąłem i przytuliłem ją mocno. 
<Nuka?>

Pojedynki

Od dziś dostępne są pojedynki. Pierwszy pojedynek rozegra się między Władem a Naro. Nie pytam Naro o zgodę bo po prostu musi się  zgodzić.

Imię psa wyzywającego: Wład
Pies wyzywany: Naro
O co toczy się walka: O stanowisko Alphy I dla Dżekiego
Kolor psa 1: żółty
Kolor psa 2: Czerwony
Wygrywa:poznamy jutro kiedy nasz niezależny ekspert przyśle wynik koła fortuny

Od Nuki Cd Dżeki

- Dżeki muszę Ci coś powiedzieć.- Uśmiechnęłam się do niego.
- Słucham skarbie?
- Jestem w ciąży. Jutro urodzą się nasze dzieci.- Powiedziałam mu na ucho. Zaniemówił.
<Dżeki?>

Od Ellie do Jackob'a

 Wędrowałam w deszczu po kałużach, całkiem sama. Szłam tak już przez kilka dni, smutna, mokra, brudna.
 Szukałam czegoś z moich marzeń. Ale czy ja mam marzenia? O czym ja marzyłam?
No właśnie. Sama nie wiem. Szukałam byle czego. Chciałam spotkać kogoś. Kogoś miłego. Kogoś, komu mogę zaufać. Na kim znajdę oparcie. Czy znalazłby się ktoś taki..?
Dla mnie nie. Nie liczę się dla nikogo. Jestem tylko małą, niewidoczną kropeczką na mapie, której nikt nigdy nie zauważy i której nikt nigdy nie pokocha, nie wesprze, ani nie zaprzyjaźni się z nią.
Mój sens życia? ''Żyj bo dostałaś szansę. Drugiej nie dostaniesz.''
Tylko dlatego jeszcze się nie zabiłam. TYLKO dlatego żyje.
 Nadepnęłam właśnie na kałużę, gdy myślałam o tym wszystkim. Nic nie poczułam. Było dla mnie obojętne, czy będę mokra, czy sucha. Czy kogoś spotkam czy nie.
 I nagle wpadłam na jakiegoś czarnego psa, zupełnie jak węgiel.
-O matko! Przepraszam!-jęknęłam a od pomógł mi się podnieść.
-Nic się nie stało..-szepnął i otrzepał się.
''Nadarzyła mi się szansa..? Dzięki, Boże!''-myślałam.
-Na pewno?-zapytałam i spojrzałam na niego zamyślona.
<Jackob?>